Autor Wątek: Sporty zimowe  (Przeczytany 86826 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline D17

  • III - ligowiec
  • ***
  • Join Date: Lis 2009
  • location:
  • Wiadomości: 281
  • Dostał Piw: 16
  • Na forum od: 27.11.2009r.
  • Real Madryt!
    • Status GG
  • Gram w: PES 2016
Odp: Sporty zimowe
« Odpowiedź #740 dnia: Wrzesień 26, 2014, 12:19:41 »
Thomas Morgenstern w wieku 27. lat zakończył karierę skoczka narciarskiego

Offline Palacio

  • Administrator
  • ***
  • Join Date: Mar 2009
  • location: Himalaje
  • Wiadomości: 27240
  • Dostał Piw: 10
  • Na forum od: 04.03.2009r.
    • Status GG
    • Steam
    • BOCA JUNIORS
  • Gram w: PES 2018
Odp: Sporty zimowe
« Odpowiedź #741 dnia: Wrzesień 26, 2014, 13:58:08 »
Ile można nie jeść  ;D

Offline Nederland

  • Piłkarz B klasy
  • **
  • Join Date: Lut 2010
  • location: Puławy
  • Wiadomości: 198
  • Dostał Piw: 23
  • Na forum od: 06.02.2010r.
    • last.fm
Odp: Sporty zimowe
« Odpowiedź #742 dnia: Wrzesień 26, 2014, 14:05:08 »
Poszedł po rozum do głowy.
" border="0
Rain taps the window as we sleep among the dead.

Offline Nederland

  • Piłkarz B klasy
  • **
  • Join Date: Lut 2010
  • location: Puławy
  • Wiadomości: 198
  • Dostał Piw: 23
  • Na forum od: 06.02.2010r.
    • last.fm
Odp: Sporty zimowe
« Odpowiedź #743 dnia: Styczeń 05, 2015, 03:45:40 »
Gdyby ktoś zadałby mi pytanie, dlaczego coraz rzadziej oglądam skoki narciarskie, nie musiałbym używać żadnych słów. Wystarczy, że wkleiłbym mu link do raportu lub retransmisji któregoś z takich konkursów jak ten dzisiejszy w Innsbrucku.

Wiem, że wiele osób uznało, że po odejściu Małysza na emeryturę to już nawet nie to samo i nawet sukcesy Stocha już ich tak nie rajcują. Ze mną tak nie jest. Mnie po prostu niemiłosiernie wk*rwia, że jakiś czas temu skoki stały się chyba najbardziej ustawianą dyscypliną na świecie, z którą pod tym względem może równać się chyba tylko boks - a to wszystko przez FIS i punkty za wiatr, które Małysz jeszcze przecież pamięta. Regularnie mają miejsce takie skandale, że dziwi mnie, że chyba jeszcze nikt nie miał jeszcze odwagi powiedzieć o tym głośno. Zdarzały się tylko pojedyncze incydenty. Hofer i Tepes w swojej dyscyplinie w niczym nie różnią się od Blattera i Platiniego. Nie jest tak, że piszę to wszystko, bo mam jakiś ból dupy, że Polacy skaczą w kratkę, bo lubię też kilku zagranicznych skoczków (także austriackich, Wellingera też lubię), a niektórzy z nich też na tym całym szwindlu cierpią.

Dawniej liczyło się przede wszystkim to, jak daleko ktoś skoczy, w dalszej kolejności punkty za styl. Wiatr był elementem losowym, który uatrakcyjniał zawody. Wszyscy się z nim liczyli i chyba nikt specjalnie nie marudził. Po co było to zmieniać, jeśli nie po to, by zapewnić sobie doskonałe narzędzie do manipulacji wynikami? Rekompensata punktowa za wiatr sama w sobie byłaby naprawdę niezłym pomysłem, gdyby funkcjonowała rzetelnie - a każdy, kto choć średnio interesuje się skokami, wie że tak nie jest, a różnice w punktach dodatnich/ujemnych otrzymywanych przez poszczególnych zawodników są przynajmniej podejrzane. Nierzadko zdarza się, że ktoś dostaje przypuśćmy +5 pkt, a skaczący zaledwie półtorej minuty po nim zawodnik -5. I dziwnym trafem tylko ten pierwszy jest Austriakiem albo Niemcem.

W dzisiejszym konkursie realizator nie raz pokazywał grafikę, która przedstawiała siłę i kierunek wiatru na poszczególnych fragmentach skoczni. Zawsze kołysało strasznie, w każdym punkcie po 3, 4 metry na sekundę. Chwilę później skacze jakiś zawodnik (już nawet nie pamiętam, który) i się okazuje, że miał zaledwie 0,3 m/s w plecy. :) Nawet komentator powiedział, że trudno w to uwierzyć. Wcześniej realizator pokazywał nieruchome wstążeczki - było bezwietrznie. Na górze jednak czekano nie wiadomo na co z puszczeniem zawodnika. No jasne, wiadomo na co - na lepsze warunki. Szkoda, że nie każdy ma dostęp do takich przywilejów. Gdy wieje zbyt mocno pod narty, wstrzymuje się zawody, chyba że następny skacze Austriak - wtedy bywa różnie, a to czasami jest chore. Spójrzcie na trajektorię pierwszego lotu Krafta. Przecież gdyby skakał z 9. belki, to by się pewnie połamał. A gdyby np. Ammann czy kiedyś Małysz (u którego zawsze siła wybicia górowała nad techniką lotu) lub Ljokelsoey skakał przy takim wietrze? Wolę nawet nie myśleć.

To co od dawna robią z belkami, to też jest paranoja. Zaczynają konkurs z belki x. Skoki są za krótkie, więc rozbieg zostaje wydłużony. Potem ktoś oddaje daleki skok i jeśli nie jest Austriakiem ani Niemcem (ewentualnie jeśli jest jakimś mało znanym Austriakiem lub Niemcem, ale to pojedyncze przypadki), rozbieg zostaje skrócony z powrotem, choć właśnie po to go wydłużono! Gdzie tu logika? Poza tym, coraz częściej zdarza się, że przed skokami ostatniej, niewielkiej grupy zawodników obniża się rozbieg, żeby wbrew pozorom ułatwić im zadanie. Dobrze przygotowanemu zawodnikowi jedna belka w dół nie zrobi aż tak dużej różnicy, a pozwoli już na starcie zyskać kilka punktów, które będzie miał z tego tytułu dodane do łącznej noty. Jeśli odda dobry skok, to ma przewagę nad innymi skoczkami, a jeśli mu się nie uda i wyląduje o metr-dwa za blisko, dzięki dodanym punktom nic a nic na tym nie ucierpi. Zrobiono tak nie tylko dzisiaj, gdy ostatnie 2 pary puszczono z krótszym rozbiegiem przy świetnych warunkach - o ile dobrze pamiętam, w Lillehammer obniżono belkę dla jednego tylko Schlierenzauera! Dzisiaj i Gregor, i Stoch skoczyli po 127 m. Austriak miał dodanych 1,9 pkt, a Stoch 1,8 pkt. Polak miał wyższe noty, ale był za Schlierim. Jak? Belka.

Totalnym skandalem było za to uznanie rekordu skoczni Hayboecka (mam nadzieję, że chociaż po obejrzeniu powtórek oddano go Kraftowi), chociaż widać było jak na dłoni, że podparł skok. Dostał noty za styl od 14 do 16 pkt, chociaż powinien dostać tyle już za samo to, że prawie jechał dupą po śniegu. 16 pkt to się nieraz za lądowanie na dwie nogi daje! Co śmieszniejsze, Olek Zniszczoł za pierwszy skok miał niewiele lepsze noty. Poza tym, 13 lat temu Hannawald z 15. belki startowej skoczył 134,5 m. Ten rekord utrzymał się aż do dziś. Teraz Hayboeck skoczył 3,5 m dalej z 8. rozbiegu, a odjęto mu tylko 10 pkt za wiatr pod narty. Pozostawię to bez komentarza.

Noty za styl to też się niezłe jaja. Jak kiedyś sędziowie nabierali się na triki Ammanna i jego markowane telemarki, tak teraz oceniają go chyba nawet za nisko. Najśmieszniejsze jest to, że kilku skoczków ląduje podobnie jak Szwajcar. Kiepski telemark, zipają się na lewo i prawo, ale dostają osiemnastki i dziewiętnastki. Kiedyś denerwowało mnie, że do najwyżej ocenianych za styl skoczków należał Schlierenzauer, który latał z nisko opuszczonymi nartami i lądował tak sobie (Jandzie czy Kasaiemu mógł pod tym względem narty zapinać), ale jakiś czas temu zmienił nieco styl. Jasne, zdarzają się zawodnicy z "grupy uprzywilejowanej", którzy świetnie skaczą stylowo (zwłaszcza Freitag, kiedyś też Loitzl), ale nie zawsze sędziowie oceniają sprawiedliwie.

Często dochodzi też do przykładów niesportowego zachowania. Marudzący Szliri przejdzie już chyba do historii, ale nie chodzi mi nawet o to. Przykład pierwszy z brzegu - Jacobsen, który na swoje nieszczęście nie jest Austriakiem ani Niemcem, a Norwegiem, w Ga-Pa skakał świetnie i wygrał zawody po uprzednich bardzo dobrych skokach także w kwalifikacjach i na treningach. Rezultat? W Austrii wszyscy patrzeli mu na ręce, a media robiły mu setki zdjęć, gdy tylko zakładał kombinezon, bo ktoś puścił famę, że jego sztab przy nim majstruje i to dlatego Andersowi tak dobrze poszło. :) Robi się to mimo tego, że cały sprzęt używany przez skoczków podlega ścisłej kontroli. Co ciekawe, to nie jest pierwsza taka sytuacja, Alexander Stöckl (trener norweskiej kadry) przyznaje, że takie zarzuty pojawiają się właściwie co roku. Jacobsen mówi wprost - w Austrii ludzie wiszą na nim jak sępy. W dodatku FIS udzielił mu "nieoficjalnego ostrzeżenia". Powiedziano mu nieoficjalnie, że nie powinien tego (rzeczonego majstrowania przy kombinezonie) robić. To są praktyki mafii - propozycje nie do odrzucenia, głowa konia w łóżku, te sprawy.

Strasznie oszukano dziś Jacobsena, który chyba prawdę nie spodobał się organizatorom konkursu. Skoczył 133,5 m, metr do rekordu skoczni, lądowanie w normie. Potem skacze Freitag, odległość taka sama, ale dostaje prawie JEDENAŚCIE punktów więcej od Norwega! Z drugiej strony, dziś doszło też do niesłychanej sytuacji - wyruchano Austriaka. Kraft pobił rekord skoczni o 2,5 metra, wylądował całkiem nieźle, nie miał większych problemów z ustaniem skoku, a dostał taką samą łączną notę, co Freitag, który wylądował o 3,5 metra bliżej. :) Śmiech na sali.

Chociaż nic nie przebije konkursu z Oberstdorfu z 2011 roku, gdy zrestartowano serię po fatalnych skokach kilku zawodników (w tym oczywiście Schlierenzauera), mimo że swoje skoki oddało już 17 par. Wiecie, kto wtedy wygrał? Zgadliście, Szliri.

Poza tym, denerwuje mnie to, że skoczkowie coraz częściej odpuszczają skoki kwalifikacyjne w TCS, żeby zmierzyć się w parach z najlepszymi zawodnikami kwalifikacji (bo na pewno nie dlatego, że im się nie chce). Kiedyś był taki sezon, że Małysz wygrał kwalifikacje do wszystkich czterech konkursów turnieju i raz Schmitt odpuścił swój skok, żeby zmierzyć się właśnie z Polakiem. Potraktowano to jako zachowanie nie fair, jako brudną psychologiczną zagrywkę i tak to odebrał Małysz, co zresztą przyznał chociażby w jednym z niedawnych wywiadów. A teraz? Nikt nawet o tym nie pomyśli w ten sposób.



A tak zmieniając nieco temat i pisząc o bardziej sportowej stronie skoków, ten sezon jest dla mnie najnudniejszy od dawna, a to ze względu na wyjątkowo niski poziom zawodów - żeby nie było, odległości osiągane przez zawodników mają tutaj wbrew pozorom drugorzędne znaczenie. Jestem przekonany, że gdyby nie ta feralna kontuzja, Stoch miałby dziś żółtą koszulkę lidera ze sporą przewagą nad resztą stawki - a nawet teraz jest w stanie osiągnąć dobry wynik w generalce, jeśli szybko wróci do optymalnej dyspozycji. Co to za lider PŚ w styczniu, który nie ma na koncie ani jednej wygranej i w sezonie, i w karierze (pierwszy taki przypadek od 35 lat), a na podium był tylko 5 razy? (tylko raz na 2. miejscu) Dupa, nie lider. Nie lubię też, gdy triumfatorem TCS zostaje taki anonim jak Kraft (przed 4. konkursem ma aż 23 pkt przewagi nad wiceliderem, musiałby chyba nie wejść do drugiej serii, żeby tego nie wygrać), który ma dobry pierwszy sezon/pierwszy okres w karierze (naprawdę dobrze zaczął skakać w grudniu w Engelbergu, bo Niżny Tagił, gdzie nie poleciało wielu zawodników, jest jak Sapporo i Hakuba - żaden wyznacznik), ktoś, kto równie dobrze za rok może skończyć jak Diethart. Co gorsza, drugi jest Hayboeck. Z całym szacunkiem dla obu panów, ale nawet jeśli na koniec sezonu znajdą się na podium klasyfikacji generalnej PŚ, nawet jeśli któryś z nich zdobędzie Kryształową Kulę, to porównanie ich do zawodników, którzy w ubiegłych sezonach walczyli o najwyższe laury, będzie dla mnie niezbyt poważne. Na szczęście różnica pomiędzy 1. Hayboeckiem a 7. Freundem wynosi zaledwie 88 pkt (8. Schlierenzauer ma do lidera 153 pkt straty) i to pewnie też jest jakiś rekord. Stoch po zaledwie 3. startach, z czego w jednym nie zmieścił się w Top 10, jest już 23...

Z komentatorów też jest beka. Normalnie sprawiają wrażenie merytorycznie przygotowanych, komentują też przyjemnie i miło ich się słucha, ale zbyt często zdarzają im się babole niedopuszczalne na tym poziomie dziennikarstwa. Poza tym, właściwie w każdym konkursie wielokrotnie można zaobserwować sytuację, w której zawodnik ląduje wyraźnie za/przed zieloną linią (która oznacza odległość potrzebną do wygrania KO w TCS lub objęcia prowadzenia w konkursie, a pan komentator się zastanawia, czy będzie on pierwszy czy nie... Albo Ammann w Ga-Pa ma silny wiatr w plecy (11 pkt dodanych) i ląduje na zaledwie 133. metrze, dużo za zieloną linią, a facet mówi, że Szwajcar nie ma szans na pierwsze miejsce. Mija niecała minuta, Ammann pierwszy.

Poza tym, Prevc skakał na Bergisel słabo. Sam mówi, że ta skocznia go chyba nie lubi. Dość powiedzieć, że skok na odległość 123 m, oddany w pierwszej serii, był jego najlepszym w tym roku na tej skoczni (oczywiście w drugiej serii się poprawił) - oddał tam 6 skoków, ten jako 2. z 5 był udany. W kwalifikacjach był 33. Może czegoś nie dosłyszałem, może przełączyłem za późno, ale w studiu przed rozpoczęciu konkursu słyszę, że Prevc jest cichym faworytem konkursu.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 05, 2015, 04:03:25 wysłana przez Nederland »
" border="0
Rain taps the window as we sleep among the dead.

OnoMatoPeja

  • Gość
Odp: Sporty zimowe
« Odpowiedź #744 dnia: Styczeń 05, 2015, 16:53:58 »
@ Nederland mamy opcje MODYFIKUJ.

Offline Nederland

  • Piłkarz B klasy
  • **
  • Join Date: Lut 2010
  • location: Puławy
  • Wiadomości: 198
  • Dostał Piw: 23
  • Na forum od: 06.02.2010r.
    • last.fm
Odp: Sporty zimowe
« Odpowiedź #745 dnia: Styczeń 05, 2015, 17:55:23 »
Nie zauważyłeś, że tamten post jest z września, a editów nikt nie czyta?
" border="0
Rain taps the window as we sleep among the dead.

Offline espon

  • Junior
  • *
  • Join Date: Lis 2012
  • location:
  • Wiadomości: 90
  • Dostał Piw: 26
  • Na forum od: 14.11.2012r.
  • "Setki wyrzeczeń, jeden sukces"
  • Gram w: Fifa 14
Odp: Sporty zimowe
« Odpowiedź #746 dnia: Styczeń 05, 2015, 19:37:25 »
Ned wielkie propsy :) W 100% mogę się z tobą zgodzić... tęsknię za skokami bez przeliczników, obniżania belek co minuta, zaniżania not. Teraz to o czym napisałeś jest nie tylko twoim odczuciem i wypowiedzianymi zdaniami, ale najprawdziwszą prawdą z którą mogę pewnie zgodzić się nie tylko ja. A Austriacy kiedyś jeszcze za Małysza mi podchodzili i lubiłem oglądać Loitzla czy Morgiego. Nawet Schliri mi nie przeszkadzał i gdzieś go szanowałem. Teraz jednak już nie mogę go przełknąć, bo stał się takim narciarskim cwaniaczkiem, a Austriacy zrobili się jak Norwegowie w biegach. Wszędzie wszystkich podejrzewają. Skoki stały się ustawiane, ale jeszcze nie do wszystkich to dotarło. Na szczęście jest kilku zawodników na których można jeszcze z przyjemnością popatrzeć. Jest nasz Stoch, Żyła ;D i Ammann z Kasaim. Szkoda, że Harry upadł w tym Oberstdorfie, bo liczyłem na jego zwycięstwo, ale za to na pewno będziemy go mogli podziwiać w przyszłym roku(zapowiedział, że czeka go jeszcze rok pracy po zwycięstwo w TCS). No i ten Japończyk... pięknie było patrzeć na ich miejsca ex aequo... I ten jego wiek. Genialny zawodnik. Mam tylko nadzieję, że w przyszłości nie będzie jak z Armstrongiem... mam nadzieję, że jest czysty... bo skoczek do którego mam wielki respekt nie może być przecież na dopingu? ;) Oby tak było, bo gdyby gdzieś kiedyś coś wykryli to mogłoby być nieciekawie :(

Offline Bambaryla

  • Piłkarz okręgówki
  • **
  • Join Date: Sie 2011
  • location: Polska
  • Wiadomości: 236
  • Dostał Piw: 4
  • Na forum od: 05.08.2011r.
  • You'll never walk alone
Odp: Sporty zimowe
« Odpowiedź #747 dnia: Styczeń 08, 2015, 20:22:51 »
Nie ma miejsca w którym nie mógłbym się z Tobą zgodzić. Wszystko idealnie odzwierciedla mój tok rozumowania odnośnie skoków. Ta dyscyplina straciła swój klimat kiedy dodano punkty za wiatr, które rzeczywiście są po to, aby pomagać "swoim". Ten sezon może i nudny nie jest (dużo upadków :P ), ale poziom jest tragiczny. To jest paranoja, aby taki Ammann, czy Kasai zawsze byli w czołówce mimo swojego wieku i widocznych "problemów" z lądowaniem, a Stoch zaliczył taki fantastyczny powrót. A Schlierenzauer, który przecież naprawdę jest kompletnie bez formy (patrząc na to co prezentował 4,5 lat temu), a ciągle jest w pierwszej dziesiątce? Ja również nie widzę Hayboecka i Krafta długo w czołówce. Liczę na młodych Norwegów, którzy spisywali się ostatnio całkiem nieźle, ale z tym całym cyrkiem z punktami będzie im bardzo ciężko.

Offline Marcin14

  • Menadżer
  • *****
  • Autor wątku
  • Join Date: Lis 2009
  • location:
  • Wiadomości: 988
  • Dostał Piw: 8
  • Na forum od: 12.11.2009r.
Odp: Sporty zimowe
« Odpowiedź #748 dnia: Styczeń 30, 2015, 20:35:28 »
Kamil Stoch wygrał w Willingen !

TWOJA LIGA Pro Evolution Soccer

Odp: Sporty zimowe
« Odpowiedź #748 dnia: Styczeń 30, 2015, 20:35:28 »