Wywiad z Małym:
Gra pan bardzo dobrze w tej rundzie, więc nic dziwnego, że ciągle pojawia się temat pańskiej obecności w reprezentacji. Trener Franciszek Smuda stwierdził, że spotkał się ostatnio z panem na kawie i teraz już pan wie, co musi zrobić, żeby dostać powołanie.
- Dobrze, że padło to pytanie. Chciałbym sprostować, że nie byłem z panem Smudą na kawie, bo nie jestem zawodnikiem, który umawiałby się z trenerami na takie spotkania. Trochę rozśmieszyło mnie to, gdy usłyszałem wypowiedź trenera, że spotkał się ze mną, by porozmawiać o grze w kadrze. Sytuacja wyglądała tak, że spotkanie było zupełnie przypadkowe w jednej z krakowskich kawiarni. Powiedziałem trenerowi Smudzie dzień dobry i owszem zamówiłem kawę, ale do swojego stolika. Po chwili trener zawołał mnie do siebie i powiedział, że muszę nad sobą dużo pracować i że może kiedyś mnie powoła. Dodał też, że muszę więcej udzielać się w defensywie. Odpowiedziałem mu, żeby może przyszedł na jakiś mecz Wisły i zobaczył, że w mojej grze nie liczy się tylko ofensywa, ale że często po stracie piłki pomagam Erikowi Cikosowi. I to była cała rozmowa. Dla mnie trochę dziwna. Z drugiej strony rozumiem, że to on jest trenerem i jego rozliczają za powołania i wyniki.
Jak się słucha tego, co pan mówi, to trudno nie dojść do wniosku, że między panem i trenerem Smudą nie ma za bardzo chemii.
- Nie ma co się oszukiwać. Nie mam nic do selekcjonera, ale z trenerem Smudą nie przepadamy za sobą. Ja to czuję z jego strony, a on na pewno z mojej. Prawda jest jednak taka, że nie musimy się ani kochać, ani nawet lubić. Najważniejsze powinno być dobro reprezentacji. Jeśli trener będzie mnie widział w tej drużynie to fajnie. Jeśli nie, to nie załamię się z tego powodu. Świat nie kończy się na reprezentacji. Dla mnie w tym momencie najważniejsza jest Wisła i na pewno nie będę płakał, ani nie będę chodził po dziennikarzach, żeby się skarżyć na brak powołań. Powtórzę jeszcze raz, to trener Smuda decyduje o kształcie reprezentacji i to jego rozliczą z wyników pracy dziennikarze i szefowie PZPN.
pierd**, pier** Franek.